środa, 10 lipca 2019

Dlaczego jest tak cholernie drogo?

Dziś miałem refleksję o przyczynach drożyzny w Polsce. Dlaczego jest tak drogo? Co z tym nie tak?
Doszedłem do karkołomnej tezy: przyczyną jest zglobalizowany przemysł.
Teraz dowód. Będę jednak wypowiadał się nieformalnie.
Dawniej rzemieślnik coś robił i sprzedawał bezpośrednio. Mięso kupiłeś u rzeźnika a chleb u piekarza. Dziś zakupy robimy w sklepach. Do sklepów towary przychodzą od hurtowników, a hurtownicy są mali i duzi, no i pewnie średni. Do tego dochodzą koszta transportu.
Od producenta do konsumenta ciągnie się długi łańcuch dystrybucji. I ten łańcuch zniewala cały przemysł oraz nasz portfel.
Trzeba budować lokalne firmy i zakładać lokalne sklepy. Ktoś powie, że to się nie opłaca. Bzdura. Komu się nie opłaca? Nie opłaca się wielkim koncernom handlowym i transportowym, bo na pewno nie producentom i nie konsumentom. Producent bierze może 20-30% ceny, za którą towar nabywa konsument. 80-70% idzie na utrzymanie łańcucha.
Dziś technologia pomaga rozwijać lokalny przemysł. Przemysł na miarę potrzeb, by skrócić łańcuch dystrybucji - im jest on dłuższy, tym większe straty, problemy i zniewolenie rynku.
Postawmy na rynek lokalny, to oznacza proporcja ilości do jakości i wartości do ceny.
Do dzisiejszej refleksji skłonił mnie chyba zakup worków na śmieci, pachnących, ze ściągaczem za 7 zł. Wyprodukowała je zapewne lubartowska firma Stella Pack za grosze, które trudno sobie wyobrazić i opchnęła hurtownikom za śmieszną w stosunku do ceny sklepowej sumę.
7 zł za coś, co w produkcji może nie przekracza 70 gr. Tu masz przyczynę drożyzny - łańcuch marketingowy.
Do mojego kolegi do pizzerii piwo Perła z Lublina dowoziła (a może i jeszcze dowozi) hurtownia z Chełma, a Perła idzie w największej ilości. Hurtownie z Lublina chciały o dziwo zbyt dużo, mimo że z Lubartowa, gdzie pizzeria, do Chełma jest ok 100, a do Lublina nieco ponad 25 km, czyli Chełm leży cztery razy dalej niż Lublin. Z Lublina do Chełma - jeden kurs, 70 km, potem z Chełma do Lubartowa - 100 km, drugi kurs. No i powroty. Koszta. Czy to nie idiotyczne? Kto je pokrywa? Weź lusterko, zapytaj je a ono Ci odpowie.
Towar musi dziś okrążyć Polskę, by od producenta dotrzeć do konsumenta, mimo że zakład produkcyjny znajduje się za płotem. Oczywiście wyolbrzymiam, ale tak to wygląda.
Nie wszystko można lokalnie, ale należy jak najwięcej lokalnie, bo to wszystkim się opłaca. O tym może jednak w innym odcinku.
Wielki biznes obniża jakość, ponieważ zalewa rynek. Rzemieślnika za płotem opieprzą kiedy coś spieprzy, a kto będzie dyskutował z Lidlem? Albo z Biedronką? Komu się chce i ma na to czas? W końcu wszyscy musimy pracować...
Ale jakość to życie, to zdrowie. Musisz się tym zainteresować, powinieneś, jeżeli chcesz żyć długo i być zdrowym. Lokalny biznes! To postulat etyczny, nie tylko ekonomiczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz